Szacuje się, że w czasie II wojny światowej naziści i ich sojusznicy wymordowali ok. 6 mln Żydów. W obliczu całkowitej klęski, w oblężonym przez Armię Czerwoną Berlinie, Adolf Hitler popełnił samobójstwo. 30 kwietnia 1945 r. wraz z poślubioną dzień wcześniej wieloletnią partnerką Ewą Braun zażył truciznę, równocześnie
książki z kategorii Beletrystyka wszystkie fantasy, science fiction klasyka kryminał, sensacja, thriller literatura piękna powieść historyczna Literatura faktu wszystkie biografia, autobiografia, pamiętnik reportaż publicystyka literacka, eseje Literatura popularnonaukowa wszystkie historia popularnonaukowa Pozostałe wszystkie poradniki militaria, wojskowość religia Tagi Najpopularniejsze: Najpopularniejsze: hitler milosc milosierdzie milość milość pocałunek milszewski milva geralt mimesis malewicz... mimi mimo to mimo wszystko mimotowatość minaret pozycja mindfullness mine minerał minerały minerwa... minette walters ming minho mini cooper miniatury miniaturzystka minimalizm... ministranci ministrant mino raiola ajax... minotaur minus minuty słabość ob... Autorzy Najpopularniejsi: Najpopularniejsi: Andrzej Pilipiuk Éric-Emmanuel Schmitt George Orwell Erich Maria Remarque Bohumil Hrabal Richard Dawkins Joanna Jax Wiktor Suworow Bogusław Wołoszański Piotr Zychowicz Józef Mackiewicz Antony Beevor Hans Hellmut Kirst Józef Hen Stefan Kisielewski Cykle Najpopularniejsze: Najpopularniejsze: Historia Trzeciej Rzeszy brak Spowiedź Hitlera Brak Historia II wojny światowej [Bellona] Gregory Sallust Message to Adolf Sortuj: BYŁ SOBIE raz dziwny mały człowieczek, który podjął trzy ważne życiowe decyzje: 1. Zrobił sobie przedziałek po innej stronie niż wszyscy. 2. Zapuścił sobie mały kanciasty wąsik. 3. Postanowił, że zdobędzie władzę nad światem. Dodał/a: konto usunięte W ł a d z a ! Pomyśl; im bardziej człowiek jest pomylony, tym więcej może mieć władzy! Na przykład Hitler. Aż się w głowie kręci, nie? Warto się nad tym zastanowić Dodał/a: tyberiusz Religia żydowska kładzie nacisk na szacunek, chrześcijańska na miłość. Zadaję sobie pytanie: czy szacunek nie jest ważniejszy od miłości? A także łatwiejszy do zastosowania... Kochać swojego nieprzyjaciela, jak proponuje Jezus, i nadstawiać drugi policzek, uważam, że to godne podziwu, ale trudne do wykonania. Zwłaszcza w tej chwili. Nadstawiłbyś drugi policzek Hitlerowi, powiedz? - Nigdy! - Ja też nie! To prawda, że nie jestem godny Chrystusa. Życia mi nie starczy, by go naśladować... Ale czy miłość może być obowiązkiem? Czy można rozkazywać sercu? Nie sądzę. Według wielkich rabinów szacunek jest lepszy od miłości. Jest trwałym zobowiązaniem. To mi się wydaje możliwe. Mogę szanować tych, których nie lubię, lub tych, którzy są mi obojętni. Ale kochać? Zresztą czy muszę ich kochać, skoro ich szanuję? Miłość to trudna rzecz, nie można jej wywołać ani kontrolować, ani też zmusić, aby trwała. Tymczasem szacunek... Dodał/a: Donnie Darko Wystarczyło tu i tam powiedzieć 'Heil Hitler' i wszystko było cacy. Dodał/a: konto usunięte Pozbycie się Hitlera kosztowało trzydzieści milionów ludzkich istnień. Najemnik mógłby tego dokonać przy pomocy jednej kuli, kosztującej mniej niż szylinga. Dodał/a: MacG Gdy Tomek nie słucha Zosi, pouczam go, że Hitler, jak był mały, zawsze słuchał swojej mamy. Dodał/a: PannaJoanna Zza drgającego żaru widać było brunatne koszule i swastyki. Nie ludzi, tylko mundury i emblematy. Dodał/a: iuss Nawet Adolf Hitler, powszechnie uznawany za uosobienie bezgranicznego zła, "ustępuje" pod pewnymi względami Kaliguli czy Dżyngis-chanowi. Bez wątpienia Hitler zabił więcej ludzi niż chan Mongołów, ale miał do dyspozycji XX-wieczną technikę. Czy jednak Hitler czerpał osobistą przyjemność z przyglądania się swym ofiarom "zalanym krwią i łzami", co bez wątpienia bardzo bawiło Dżyngis-chana? Chyba nie - osądzamy Hitlera jako wcielenie zła, kierując się współczesnymi kryteriami, to moralny Zeitgeist jest dziś zupełnie inny niż w czasach Kaliguli, tak samo, jak zmieniła się przez ten czas technika. Hitler jest dla nas tym, czym jest, gdyż zmieniły się nasze standardy - złagodnieliśmy. Dodał/a: piotr111 Sądziliśmy, że Niemcy są słabe, a Hitler blefuje. Dodał/a: Mroczne-Strony Hitler (...) zabijał i wcale nie chciał, aby go kochano, przyznawano rację, sprawiedliwość oraz humanitaryzm. Stalin zabijał i domagał się od swych ofiar miłości oraz potwierdzenia, że jest najlepszym przyjacielem ludzkości [przedmowa Andrzeja Szczypiorskiego]. Dodał/a: Marcin Senderski Poprzednie 1 2 3 4 5 6 ... 12 13 Następne Popularne artykuły Rasizm w Polsce. Rasizm to zbiór poglądów, który szczególnie często zostaje poddawany krytyce. Oczywiście istnieją także inne różne postawy, przejawiane przez grupy wybranych ludzi i uznawane za skrajnie negatywne. Przykładów można by tutaj mnożyć bez liku – wspomnieć można chociażby o antysemityzmie (związanym z Jeden z najbardziej krwawych zbrodniarzy w dziejach. Twórca III Rzeszy, odpowiedzialny za śmierć kilkudziesięciu milionów ludzi. Czy Adolf Hitler mógł przeżyć II wojnę światową? Co na ten temat sądzi Krzysztof Jackowski, słynny jasnowidz z Człuchowa? Pod koniec kwietnia bieżącego roku FBI pokazało dokumenty, z których wynikało, że amerykańskie służby tuż po II wojnie sprawdzały informacje dotyczące Adolfa Hitlera. Wielu świadków zeznało, że zbrodniarz miał przypłynąć do Argentyny łodzią podwodną. Co na ten temat sądzi Krzysztof Jackowski, słynny jasnowidz z Człuchowa? - Logicznie - przecież wielu esesmanów uciekło do Ameryki Południowej. Ci, którzy mieli wątpliwości, uciekli. Nie wierzę w to, że Hitler dał się zabić. Ja uważam, że Hitler uszedł z życiem, jestem co do tego przekonany - powiedział Krzysztof Jackowski w rozmowie z - Uważam, że ten morderca uciekł z rodziną i oko mu nie zadrżało, żeby upozorować zabójstwo jakichś innych ludzi i ich podpalić. W moim odczuciu Hitler przeżył wojnę i przygotował się na ucieczkę - dodał wizjoner z Człuchowa. Katarzyna Pruszkowska: Adolf Hitler, cytowany w książce Hermana Roszlinga z 1932 roku, miał powiedzieć: "Broni, którą mamy, nie widać". wodza czy ideologii. *Dr Tomasz Ceran jest
{"type":"film","id":424416,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Walkiria-2008-424416/tv","text":"W TV"}]} powrót do forum filmu Walkiria 2009-02-23 21:56:00 ocenił(a) ten film na: 8 Wiem,że był na froncie podczas I wojny światowej,ale czy zabił kogoś wtedy?Jeżeli tak to czy są na to dowody? Ready2 Nie nie zabił . Był jedynie gońcem przekazującym listowne rozkazy pomiędzy liniami frontu . Wskutek lekkomyślności ( kontynuował misje nawet w trakcie bombardowań ) dochrapał się stopnia kaprala . W końcu został ranny wskutek bodajże ataku gazowego i resztę wojny spędził w szpitalu polowym w Pasewalku na Pomorzu Zachodnim . Ready2 ocenił(a) ten film na: 8 MilesQuaritch Dzięki za teoretycznie miał "czyste" ręce,gdyby nie liczyć tych milionów,które zabił Manson przy nim to pikuś. Ready2 Nie ma za co przyjacielu ;)................ Ready2 Charles Manson też nikogo osobiście nie zabił :D Ready2 Cudzymi tez nie zabil, nie ma nigdzie dowodow na to, ze to on jedyny jest odpowiedzialny za holocaust. Stawiam, ze nawet nie wiedzial o tym. Z informacji jakie uzyskalem z ksiazek, jedynym tworca i pomysladawca obozow zaglady, jest Himmler, i to jemu przypisuje sie status najwiekszego ludobojcy. Adolf zleci mu rozwiazanie kwesti zydowskiej, tzn wysiedlenia ich wszystkich z Europy (nie eksterminacji) , tyle ze taniej i szybciej dla Himmlera bylo zabicie ich na miejscu. Na poczatku, gazowano ich spalinami w specialnie przerobionych samochodach, pozniej do tego celu uzywano silnikow z czolgow a na koniec zbudowano obozy zaglady. Wracajac do Hitlera, jest ciekawe nagranie na YT, prawdziey glos Hitlera, nagranie z ukrycia. Jest tam fragment, w ktorym opisuje wejscie Niemcow do fabryki czolgow w Kramatorskaja w rejonie Doniecka, powiedzial "ci robotnicy pracuja tam wcwarunkach jak dla zwierzat" strasznie dziwny akcent jak na "ludobojce". Przyznal rowniez, ze wojna na dwa fronty, bylaby "naszym upadkiem" i tak tez sie stalo. Ready2 Albo ktoś zabił jego rękami:) znaczy zmanipulował wszystko tak że wszyscy myślą że to Hitler był przyczyną:) Ale to jedna z wielu teorii. Biorąc pod uwagę że po 2 dniach już nie wiadomo o co chodzi w jakieś tam teoretycznej sytuacji medialnej to nie dowiemy się nigdy czy zabił, czy się zabił, czy był przyczyną wojny itp...... MilesQuaritch Wiem, że to już stary post, ale nie mogę się oprzeć, żeby wspomnieć, że on miał stopień starszego szeregowego, nie kaprala. To oraz jego rzekome pojmanie Francuzów, gdy był w wojsku to celowa nazistowska propaganda. Tam ich pojmał żydowski wojskowy jakoś na G, ale nie pamiętam dokładnie. Ready2 Psa swojego otruł. Czyli znalazłby się paragraf za znęcanie się nad zwierzętami... Pasztet_oo7 No i współudział w zbrodni, podżeganie do zbrodni itp. Myślę że dobry adwokat by go wybronił.

Kto zabił Andrzeja Leppera? Wyjaśnia Sławomir Izdebski. M.N. 14-09-2017, 22:22. Udostępnij: Telewizja Republika. - Andrzej Lepper miał materiały, które mogły skompromitować Waldemara Pawlaka i Donalda Tuska. Do dnia dzisiejszego nie została ujawniona umowa z Gazpromem, którą podpisał Waldemar Pawlak - mówił dla Telewizji

Franciszek Kucharczak Dziennikarz działu „Kościół” Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”. Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną. Kontakt: @ Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka
Bo tak się składa że Stalin był dupawym strategiem. Już bardziej Hitler się na tym znał i był bardziej przewidujący. Herzer. Mylisz pojęcia. Oni kierowali dowódcami czyli wcale nie aż taką garstką ludzi a sami podejmowali wielokrotnie idiotyczne decyzje. Jacek Palladyn.
Adolf Hitler i jasnowidz Krzysztof Jackowski/fot. Flickr/YouTube REKLAMA Stanowczo wypowiedział się znany jasnowidz z Człuchowa Krzysztof Jackowski na temat tego, czy Adolf Hitler uciekł do Argentyty i przeżył II wojnę światową. Zdaniem Jackowskiego, sprawa jest pewna. Nie ustają spekulacje na temat ewentualnego przetrwania Adolfa Hitlera II wojny światowej. Co i raz pojawiają się kolejne teorie spiskowe na ten temat. REKLAMA Szczególnie temat odżył w zeszłym miesiącu. FBI pod koniec kwietnia opublikowało dokumenty, z których wynika, że amerykańskie służby sprawdzały po II wojnie światowej każdą wzmiankę na świecie o rzekomej obecności Hitlera, niczym ABW o obecności dra Jana Kulczyka. Wielu świadków jest przekonanych, że zbrodniarz ten – wbrew sowieckiej propagandzie o znalezieniu zwłok Hitlera – uciekł łodzią podwodną do Argentyny. „Super Express” postanowił rozstrzygnąć sprawę raz na zawsze. Czy Hitler przeżył wojnę i uciekł z upadającej III Rzeszy Niemieckiej? Krzysztof Jackowski, jasnowidz z Człuchowa nie ma wątpliwości. – Logicznie – przecież wielu esesmanów uciekło do Ameryki Południowej. Ci, którzy mieli wątpliwości, uciekli. Nie wierzę w to, że Hitler dał się zabić. Ja uważam, że Hitler uszedł z życiem, jestem co do tego przekonany – powiedział „Super Expressowi” Krzysztof Jackowski. – Uważam, że ten morderca uciekł z rodziną i oko mu nie zadrżało, żeby upozorować zabójstwo jakichś innych ludzi i ich podpalić. W moim odczuciu Hitler przeżył wojnę i przygotował się na ucieczkę – dodał jasnowidz z Człuchowa. Źródło: REKLAMA
Trudne początki. W 1919 roku Ernst Röhm poznał Adolfa Hitlera. Przejął funkcję szefa Wydziału Informacji Reichswehry, mającego nadzorować partie polityczne. W 1920 roku został członkiem NSDAP, wówczas będąc już z Hitlerem w bliskich stosunkach. Potrzebowali się wzajemnie: Hitler miał charyzmę, która mydliła oczy

Krzysztof Jackowski, czyli słynny jasnowidz z Człuchowa, najwyraźniej znowu ma wizje. Co prawda nie udało mu się odnaleźć pytona nad Wisłą, ale wie, czy Adolf Hitler przeżył wojnę i uciekł do Argentyny. Krzysztof Jackowski jest niczym Bran Stark z serialu „Gra o Tron” – widzi i wie wszystko. Tym razem na jego celowniku znalazł się Adolf Hitler. Czy historia dyktatora przedstawiona w podręcznikach to kłamstwo i czy austriacki malarz rzeczywiście popełnił samobójstwo? Jeśli wierzycie w teorie spiskowe, Jackowski ma dla was ciekawe informacje. Śmierć Hitlera - historia kłamie?Jak podaje „Super Express”, Jackowski nie wierzy w śmierć Hitlera. Twierdzi, że zbrodniarz upozorował swoje samobójstwo i bez skrupułów zamordował innych ludzi. Tajne akta FBIWypowiedź Jackowskiego może mieć związek z kwietniowym odtajnieniem dokumentów FBI. Podano, że 2 tygodnie po upadku Berlina do Argentyny uciekły 2 łodzie podwodne. Wódz III Rzeszy miał jednak umrzeć na wrzody żołądka i astmę już w 1945 roku. Pojawiły się jednak doniesienia, że widziano go w 1947 roku w jednym z hoteli w Argentynie.

Józef Stalin, właściwie Iosif Wissarionowicz Dżugaszwili ( ros. Ио́сиф Виссарио́нович Джугашви́ли, wym. [ ɪ ˈ o s ʲ ɪ f v ʲ ɪ s ə r ʲ ɪ ˈ o n ə v ʲ ɪ t͡ɕ d͡ʐ ʐ ʊ ɡ ɐ ˈ ʂ v ʲ i l ʲ ɪ] ( odsłuchaj); Ioseb Besarionis Dze Dżughaszwili, gruz.

Najbardziej prześladowaną mniejszością etniczną w Europie lat 30. nie byli niemieccy Żydzi, tylko 600 tysięcy Polaków w ZSRR – mówi znakomity historyk Timothy Snyder. Newsweek: W książce „Skrwawione ziemie”, która właśnie ukazała się w Polsce, podkreśla pan, że Stalin zabił znacznie mniej ludzi, niż sądziliśmy. Mówiono o 20 milionach ofiar cywilnych, w rzeczywistości liczby są znacznie niższe – 6 milionów, najwyżej 9, jeśli dodamy ofiary deportacji. Skąd tak wielki błąd? Timothy Snyder: Dopóki system radziecki trwał, nie można było dotrzeć do większości źródeł. A kiedy niczego nie wiadomo na pewno, liczby ofiar idą w górę. Potem komunizm upadł i sytuacja stała się względnie prosta – Sowieci byli bardzo dokładni, jeśli chodzi o liczby zabitych, poza jednym wyjątkiem: Wielkim Głodem na Ukrainie. Kolejna sprawa to zimna wojna. Amerykanie szukali uzasadnienia dla dwóch sprzecznych twierdzeń: że Stalin był gorszy od Hitlera, lecz zarazem Hitler był gorszy od Stalina. I znaleziono rozwiązanie: ilość kontra jakość. Uznano, że Stalin był gorszy, ponieważ zamordował dziesiątki milionów ludzi, Hitler zaś był gorszy, bo zamierzał wymordować cały naród. Tyle że Hitler zamordował więcej cywilów niż Stalin: 12 milionów. A Stalin mordował znacznie częściej na tle etnicznym, niż nam się wydaje. To nie Hitler, lecz Stalin dokonał pierwszych masowych morderstw narodu w międzywojennej Europie. Jeden z tych mordów w latach 1937-1938 został dokonany na Polakach. – Tak. Najbardziej prześladowaną mniejszością etniczną w Europie drugiej połowy lat 30. nie byli niemieccy Żydzi, tylko 600-tysięczna grupa Polaków w ZSRR. To była największa czystka etniczna w historii Związku Sowieckiego, po Wielkim Głodzie na Ukrainie, który też miał zabarwienie narodowe, choć nie tak wyraźne. Stracono około 85 tysięcy Polaków, prawie 80 proc. aresztowanych otrzymało wyrok śmierci. W czasach wielkiego terroru Polacy ginęli blisko 40 razy częściej niż inni obywatele sowieccy. Trzeba to wpisać do historii Związku Radzieckiego i historii Polaków. Dziś tego wydarzenia po prostu nie ma. Katyń ma swoją martyrologię, masowe mordy Polaków w 1938 roku – nie. Źródło: Newsweek_redakcja_zrodlo

Hitler zaczął pisać Mein Kampf w 1924 r. w więzieniu w Landsberg, do którego trafił za zdradę stanu, jaką była próba zamachu na republikę niemiecką podczas tzw. puczu piwiarnianego w listopadzie 1923 r. Choć zamach się nie udał, Hitler zrobił ze swojego procesu platformę do szerzenia nazistowskiej propagandy. Praktycznie Hitler ma wielu miłośników w krajach Afryki i Azji. „Hitler zmasakrował trzy miliony Żydów” – powiedział prezydent Filipin Rodrigo Duterte na konferencji prasowej po powrocie z podróży do Wietnamu 30 września. „My mamy trzy miliony narkomanów. Bardzo chętnie bym ich zarżnął”. Chwilę później dodał, że zabicie tylu Filipińczyków uzależnionych od narkotyków „rozwiązałoby problem mojego kraju i uchroniło przed nim następne pokolenie”. Duterte nie doszacował liczby zamordowanych w Holocauście, którą historycy oceniają na 6 mln. Na razie władze Filipin dalekie są od tego rekordu. Według niezależnych źródeł policja, a także cywile, którzy korzystają z zachęty prezydenta, zabili do tej pory około 3,7 tys. osób podejrzewanych o to, że biorą narkotyki albo nimi handlują. Policja przyznała się do zabicia 1120 osób. Duterte wygrał wybory na Filipinach w czerwcu, obiecując obywatelom bezwzględną i krwawą wojnę z narkotykami. Kiedy był wcześniej prezydentem wielkiego miasta Davao, akceptował działanie policji i prywatnych „szwadronów śmierci”, zabijających handlarzy narkotyków. W ciągu dekady zamordowano w ten sposób ponad tysiąc osób. W 2009 r. Duterte mówił: „kiedy prowadzisz nielegalną działalność w moim mieście tak długo, jak jestem prezydentem, pozostajesz celem zabójstwa”. Kiedy sąd wypuścił z aresztu jednego z narkotykowych baronów, miał rzec, że tacy ludzie „mogą wyjść tylko w trumnie”. Prezydent ma ostry język, który podoba się Filipińczykom. Gwałt popełniony przez zbuntowanych więźniów na australijskiej misjonarce skomentował: „Była taka piękna. Prezydent miasta powinien być pierwszy”. A kiedy zirytował go korek wywołany wizytą papieża Franciszka, stwierdził: „Chciałem mu powiedzieć: »Papież, ty skurwielu, jedź do domu. Nie odwiedzaj nas więcej«”. Protestami świata – w szczególności przywiązanych do przestrzegania praw człowieka dyplomatów krajów Unii Europejskiej – Duterte się nie przejmuje. O Europejczykach powiedział, że mają kurze móżdżki, i zwrócił im uwagę, że powinni się bardziej zajmować losem uchodźców z Bliskiego Wschodu uciekających do Europy, a mniej Filipinami. „Pozwalacie im gnić, a potem przejmujecie się śmiercią jednego, dwóch czy trzech tysięcy?” – szydził. Prezydenta Obamę, który go skrytykował za łamanie praw człowieka, nazwał publicznie skurwysynem, a kiedy USA odmówiły mu sprzedaży broni, powiedział, że Obama „może iść do diabła”. Stosunek prezydenta Duterte do przywódcy nazistowskich Niemiec pozostaje jednak złożony. W tym samym wystąpieniu oświadczył, że uznawanie go za kuzyna Hitlera – co prasa zachodnia robiła przed wyborami – to próba zawstydzenia Filipińczyków, którzy, o czym cały świat powinien wiedzieć, są narodem dumnym i suwerennym. Skarżył się także, że CIA próbuje go zabić. Kult silnego człowieka Duterte nie jest ani pierwszy, ani jedyny. Hitler w wielu krajach pozaeuropejskich postrzegany jest zupełnie inaczej niż w Europie – jako silny przywódca, który walczył z Zachodem. W październiku 2015 r. premier Izraela Beniamin Netanjahu oskarżył Wielkiego Muftiego Jerozolimy Haj Amina al-Husseiniego, że w 1941 r. dostarczył Hitlerowi pomysł „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej”, czyli Zagłady. Netanjahu minął się z prawdą, choć duchowy przywódca sunnitów rzeczywiście współpracował z Hitlerem. W 1937 r. uciekł przez Liban i Włochy do Niemiec, gdzie pomagał Hitlerowi werbować muzułmańskich Bośniaków do SS – przekonując ich, że podzielają wspólne wartości: szacunek dla rodziny, porządku, przywódcy i wiary. Mufti został sojusznikiem Hitlera nie tyle i nie tylko z powodu antysemityzmu – był zaciekłym przeciwnikiem syjonizmu i migracji Żydów do Palestyny – ale głównie ze względu na wspólnego wroga, czyli Imperium Brytyjskie. Muzułmanów przekonywał, że Niemcy nigdy nie skolonizowały żadnego kraju arabskiego, podczas gdy Rosja i Anglia – tak. Od Hitlera żądał przede wszystkim poparcia niepodległości krajów arabskich i gwarancji, że w Palestynie nie powstanie państwo żydowskie. Na spotkaniu 28 listopada 1941 r. Hitler obiecał to wszystko al-Husseiniemu. Antykolonialne i nacjonalistyczne ostrze hitlerowskiej ideologii oraz antysemityzm sprawiły, że Hitler do dzisiaj ma wielbicieli w świecie arabskim. Po upadku Francji w 1940 r. na ulicach Damaszku (wówczas mandatu Francji, czyli właściwie kolonii) śpiewano: „Nigdy więcej Monsieur, nigdy więcej Mister, Allah jest w niebiosach, a Hitler na ziemi”. Generał Rommel – który przez lata wygrywał wojnę z Brytyjczykami w Afryce Północnej – był tak popularny, że witano się okrzykami „Heil Rommel”. W kwietniu 1941 r. pronazistowski premier Iraku próbował dokonać zamachu stanu, na co Brytyjczycy odpowiedzieli ofensywą wojskową i okupacją tego kraju. Hitler z Afryki Także w Afryce Adolf Hitler miał swoich wielbicieli. Najbardziej znanym z nich był Chenjerai Hunzvi, współtowarzysz walki Roberta Mugabe o wolność Zimbabwe. Nie ma możliwości, żeby Hunzvi – który przyjął pseudonim bojowy Hitler – nie wiedział, co przywódca nazistowskich Niemiec miał na sumieniu. Studiował bowiem w Rumunii i w Polsce na początku lat 80. – skończył u nas nawet medycynę, którą przez chwilę praktykował w Zimbabwe – i miał żonę Polkę. Hunzvi był człowiekiem brutalnym i bezwzględnym. Jego żona Wiesława Hunzvi uciekła od niego z Zimbabwe w 1992 r., a po powrocie napisała fabularyzowaną historię swojego małżeństwa (wydaną w 1994 r. po polsku pod wymownym tytułem „Biała niewolnica”). Wspominała, że mąż ją bił i znęcał się nad nią z sadystycznym upodobaniem – tak bardzo, że bała się o swoje życie. Sama biografia Hunzviego jest otoczona tajemnicą. „W czasie wojny nie oddał ani jednego wystrzału” – twierdziła później jego była żona. Według oficjalnej biografii rozpoczął walkę z białym rasistowskim reżimem w Zimbabwe, kiedy miał 16 lat. To wtedy przyjął pseudonim Hitler. Mówił, że przed 1974 r. – kiedy wyemigrował z kraju – siedział w więzieniu, w którym poznał głównych przywódców walki o wyzwolenie ówczesnej Rodezji: Roberta Mugabe i Joshuę Nkomo. Ale dowodów na to nie było, a sceptycy twierdzili, że był za młody, by doświadczeni weterani dopuścili go do swojego grona. W 1978 r. miał zostać ranny w zamachu bombowym w Lusace, stolicy sąsiedniej Zambii. Znów jednak nie było na to świadków. Prawdziwą (i ponurą) karierę Hunzvi zrobił w latach 90. Wrócił do kraju w 1990 r., ale ominęły go rządowe posady, na które liczył. Prowadził praktykę lekarską, która szła średnio. Koledzy z dawnych czasów zrobili go jednak szefem związku weteranów. Kiedy przyłapano go na wypłacaniu sobie pieniędzy z kasy związku, próbując przykryć ten fakt, poprowadził weteranów na demonstracje antyrządowe i wymusił podwyżkę rent. W 2000 r. Mugabe zlecił mu terroryzowanie białych farmerów i przeciwników politycznych. Hunzvi wywiązał się z tego zadania znakomicie. Wielu obywateli Zimbabwe – białych i czarnych – szykowało wówczas Gap bags (ang. torba na przełęcz), zestaw ubrań i kosmetyków na wypadek, gdyby trzeba było uciekać z kraju. Towarzysze Hunzviego z czasów partyzantki przybierali różne groźne pseudonimy, takie jak Towarzysz Szatan albo Stalin Mau Mau (Mau Mau to nazwa powstania Kenijczyków przeciwko kolonialnym rządom brytyjskim z lat 1952–60, brutalnie stłumionego przez władze). Zdaniem Petera Godwina, białego mieszkańca Zimbabwe, dziennikarza i autora znakomitych książek o historii tego kraju, obierali sobie takie przezwiska po to, by skuteczniej terroryzować cywilów. W czasie wojny partyzanckiej w latach 70. technika walki przeciwników białego reżimu w Zimbabwe polegała w znacznej mierze na terrorze. Godwin, który wtedy jako młody człowiek należał do „białej” policji, widział wielokrotnie okrutnie zamordowanych czarnych – kobiety wbite na pal czy okaleczonych mężczyzn z poderżniętym gardłem. Pseudonim Hitler miał budzić przerażenie. Człowiek, który go nosił, musiał stosować przemoc bez wahania. Hitler pasował przy tym do imienia, które Hunzviemu nadano przy narodzinach: Chenjerai w języku Szona oznacza „strzeż się”. Zmarł w apogeum kampanii Mugabe przeciw białym farmerom w 2001 r. Podobno na malarię, ale bardzo możliwe, że prawdziwym powodem było AIDS. Hitler ma wielu miłośników również w Indiach. W październiku 2012 r. lokalne władze zamknęły wprawdzie sklep z odzieżą Hitler w Ahmedabadzie z powodu „braku wrażliwości kulturalnej”, zostawiając z nazwy tylko kropkę nad literą „i” (w jej środek wpisana była swastyka, która jest starożytnym indyjskim symbolem). Właściciel sklepu Rajesh Shah był rozczarowany. „Byliśmy popularni z powodu tej nazwy” – powiedział agencji Bloomberg. „Nasi klienci nie byli nią zdenerwowani. Mówili: »nie zmieniajcie jej«”. W Indiach świetnie sprzedaje się „Mein Kampf”, której dystrybucja jest całkowicie legalna (na rynku indyjskim funkcjonuje jej 13 wydań). „To dla nas klasyka, musimy ją sprzedawać” – wyjaśnił w 2014 r. menedżer księgarni w nowoczesnym centrum handlowym w Udajpurze prawnikowi z Izraela Joshowi Sheinertowi, który potem swój wstrząs opisał w „Jerusalem Post”. Hitler w Indiach nie kojarzy się z antysemityzmem i Zagładą, które dla Hindusów są sprawami odległymi. Był jednak wrogiem Wielkiej Brytanii, dawnej kolonialnej metropolii, która przez dekady pozostawała głównym wrogiem indyjskiego nacjonalizmu. W 2006 r. w Mumbaju otworzyła się kawiarnia Hitler’s Cross (Krzyż Hitlera), a w 2011 r. w mieście Nagpur – klub bilardowy Hitler’s Den (w swobodnym przekładzie Pod Hitlerem). Hitler z Bollywood Hitler pojawia się również w filmach z Bollywood i wcale nie wypada w nich źle. „Hero Hitler in Love” („Bohater Hitler zakochany”) to komedia o przygodach porywczego bohatera z wybuchowym temperamentem. W telewizji emitowano telenowelę „Hitler Didi” („Wielka siostra Hitler”). Nakręcono także film historyczny „Gandhi to Hitler” („Od Gandhiego do Hitlera”), opowiadający historię listu skierowanego przez Mahatmę Gandhiego, wielkiego przywódcę Indii w walce z brytyjskim kolonializmem, do Hitlera. Jeden z liderów hinduskiego nacjonalizmu Subash Chandra Bose także był jego zwolennikiem i nawet uciekł do Niemiec w 1940 r. W listopadzie 1941 r. w Berlinie powołano Centrum Wolnych Indii i formowano Legion Wolnych Indii, przede wszystkim z jeńców hinduskich wcześniej służących w armii brytyjskiej, którzy dostali się do niewoli w Afryce Północnej. Hitler jest więc w Indiach wrogiem kolonializmu – i przede wszystkim postrzegany jest z tej perspektywy. Według Navrasa Jaata Aafrediego, profesora nauk społecznych na Gautam Buddha University w Delhi, popularność nazistowskiego przywódcy bierze się w znacznej mierze z fatalnego poziomu nauczania historii w hinduskich szkołach, zwłaszcza historii Europy. Hitler – o ile w ogóle się w niej pojawia – występuje jako człowiek, który osłabił Imperium Brytyjskie na tyle, że musiało opuścić Indie. Inaczej Brytyjczycy nigdy dobrowolnie by się nie zgodzili na przyznanie Indiom niepodległości. Antysemityzm tu praktycznie nie istnieje, a samych Żydów mieszka niewielu – szacunki mówią o kilku tysiącach. Nigdy też nie byli prześladowani jako mniejszość. Podobnie jak na Filipinach także w Indiach Hitler jest przede wszystkim postrzegany jako silny człowiek, który sprawnie realizuje swoje obietnice oraz – co ciekawe – walczy z bezprawiem. W sierpniu 2014 r. Kalvakuntla Chandrasekhar Rao, premier stanu Telangana, przyznał publicznie, że za zwalczanie przestępczości bywa nazywany Hitlerem i się tego nie wstydzi: „Jestem Hitlerem i będę gorszy niż Hitler, jeśli będzie potrzeba, żeby zatrzymać bezprawie”. W tym konkretnym wypadku chodziło o nieprawidłowości w rozdzielaniu pomocy społecznej. Nie jest zatem wykluczone, że za parę pokoleń – kiedy o Zagładzie poza Zachodem nikt już nie będzie pamiętał – Hitler stanie się symbolem szlachetnej rewolty, walki z nieprawością i dominacją Zachodu. Będzie to dla lidera Trzeciej Rzeszy bardzo paradoksalne zwycięstwo.
Bunt ten trwał dwa miesiące, ostatecznie stłumiony przez Niemców. W powstaniu zginęło ponad 200,000 Polaków. Oszacowanie liczby osób zabitych wskutek nazistowskiej polityki jest trudnym zadaniem. Ocenia się, że w czasie II wojny światowej Niemcy zabili pomiędzy 1,8 a 1,9 miliona polskich cywilów nie będących Żydami.
Dziś polecam do czytania pozycję „Mao – cesarstwo cierpienia” – Torbjorna Faerovika (Wyd. Prószyński Media, 2018; przełożyła: Ewa Partyga). Naprawdę warto sięgnąć po tę książkę. Dlaczego? Już wyjaśniam...Dwie rzeczy zaskoczyły mnie horrendalnie, gdy wziąłem tę książkę do ręki. Po pierwsze – informacja, zamieszczona przez wydawcę na „plecach” okładki. Posłuchajcie: „Kto był największym mordercą w dziejach świata? Wcale nie Hitler i wcale nie Stalin. Największym masowym mordercą w dziejach świata był Mao Zedong. Historycy oceniają, że komunizm w chińskim wydaniu mógł pochłonąć nawet 80 milionów ofiar! Czyli ponad dwa razy tyle, ile liczy cała populacja Polski.” I druga rzecz – że tę ponad sześciuset stronicową pozycję napisał nie amerykański badacz, nie rosyjski opozycjonista, ale Norweg. Historyk i pisarz, który przez wiele lat był dziennikarzem, wyspecjalizowanym w tematyce dalekowschodniej, a także wieloletnim korespondentem norweskiej agencji informacyjnej NTB, telewizji NRK i dziennika „Arbeiderbladet”.Zerknijmy ponownie na czwartą stronę okładki – „Torbjorn Faerovik w pasjonujący sposób kreśli sylwetkę Mao. Szalonego czerwonego satrapy, który próbując zbudować utopię – utopił własny kraj we krwi. Czytając tę wstrząsającą książkę, co chwila łapałem się za głowę. Po prostu nie mogłem uwierzyć, że to wszystko się wydarzyło. Że o ziemi naprawdę chodził taki człowiek. Ludzka bestia.” – tak o Mao wypowiada się Piotr Zychowicz, redaktor naczelny „Historii do Rzeczy”.Na powyższych stwierdzeniach można by właściwie poprzestać i zakończyć dzisiejszą rekomendację, ale nie sposób nie zajrzeć między okładki. Okładki czerwone jak cegła, czerwone jak słynna „partyjna książeczka”, czerwone jak wyłogi wojskowej kurtki Mao Zedonga. Trzydzieści trzy rozdziały ukazują niesamowite koleje życia chińskiego dyktatora, próbują odpowiedzieć na pytanie: „dlaczego tak się stało?”. Czy autorowi udało się rozstrzygnąć tę kwestię? Według mnie – nie do końca. Bo jak można zrozumieć postępowanie jakiegokolwiek człowieka, który wypowiada się w następujący sposób: „W walce z kontrrewolucjonistami trzeba uderzać mocno, precyzyjnie i bezlitośnie!”Zasiany przez Mao terror miał swoje początki w kulcie Stalina. Mimo, iż był uznawany za szaleńca i zbrodniarza – przywódcy innych państw liczyli się z jego zdaniem. Nawet prezydent Richard Nixon, żyjący w czasach Mao, powiedział kiedyś: „Jeśli jest coś, co chciałbym zrobić przed śmiercią, to pojechać do Chin.”Książkę wydano z perfekcyjną starannością. Oprócz wstrząsającego tekstu, znajdziecie w niej unikatowe fotografie i reprodukcje plakatów propagandowych. Są tu także skany dokumentów i czasopism oraz wyjątkowe cytaty, które padły z nie tylko z ust dyktatora. Twarda oprawa i szyty grzbiet gwarantują długą żywotność książki, a gdy postawicie ją w domu na półce, nikt nie przejdzie obok niej obojętnie. Szalenie przydatna jest zamieszczona na końcu bogata bibliografia oraz alfabetyczny indeks nazwisk osób, wymienionych w treści jest każdych pieniędzy – chłonie się ją jak znakomitą powieść kryminalną lub obyczajową, co rusz przecierając oczy ze zdumienia. Ze swojej strony szczególnie polecam rozdział XIV, zatytułowany „Samooszustwo”. Dlaczego? Przekonajcie się na własnej skórze, która – ręczę – ścierpnie Wam na karku nie ofertyMateriały promocyjne partnera JpbtPV.
  • 0eps3qvg7l.pages.dev/26
  • 0eps3qvg7l.pages.dev/40
  • 0eps3qvg7l.pages.dev/15
  • 0eps3qvg7l.pages.dev/10
  • 0eps3qvg7l.pages.dev/60
  • 0eps3qvg7l.pages.dev/39
  • 0eps3qvg7l.pages.dev/6
  • 0eps3qvg7l.pages.dev/96
  • czy hitler kogoś zabił