{"type":"film","id":424416,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Walkiria-2008-424416/tv","text":"W TV"}]} powrót do forum filmu Walkiria 2009-02-23 21:56:00 ocenił(a) ten film na: 8 Wiem,że był na froncie podczas I wojny światowej,ale czy zabił kogoś wtedy?Jeżeli tak to czy są na to dowody? Ready2 Nie nie zabił . Był jedynie gońcem przekazującym listowne rozkazy pomiędzy liniami frontu . Wskutek lekkomyślności ( kontynuował misje nawet w trakcie bombardowań ) dochrapał się stopnia kaprala . W końcu został ranny wskutek bodajże ataku gazowego i resztę wojny spędził w szpitalu polowym w Pasewalku na Pomorzu Zachodnim . Ready2 ocenił(a) ten film na: 8 MilesQuaritch Dzięki za teoretycznie miał "czyste" ręce,gdyby nie liczyć tych milionów,które zabił Manson przy nim to pikuś. Ready2 Nie ma za co przyjacielu ;)................ Ready2 Charles Manson też nikogo osobiście nie zabił :D Ready2 Cudzymi tez nie zabil, nie ma nigdzie dowodow na to, ze to on jedyny jest odpowiedzialny za holocaust. Stawiam, ze nawet nie wiedzial o tym. Z informacji jakie uzyskalem z ksiazek, jedynym tworca i pomysladawca obozow zaglady, jest Himmler, i to jemu przypisuje sie status najwiekszego ludobojcy. Adolf zleci mu rozwiazanie kwesti zydowskiej, tzn wysiedlenia ich wszystkich z Europy (nie eksterminacji) , tyle ze taniej i szybciej dla Himmlera bylo zabicie ich na miejscu. Na poczatku, gazowano ich spalinami w specialnie przerobionych samochodach, pozniej do tego celu uzywano silnikow z czolgow a na koniec zbudowano obozy zaglady. Wracajac do Hitlera, jest ciekawe nagranie na YT, prawdziey glos Hitlera, nagranie z ukrycia. Jest tam fragment, w ktorym opisuje wejscie Niemcow do fabryki czolgow w Kramatorskaja w rejonie Doniecka, powiedzial "ci robotnicy pracuja tam wcwarunkach jak dla zwierzat" strasznie dziwny akcent jak na "ludobojce". Przyznal rowniez, ze wojna na dwa fronty, bylaby "naszym upadkiem" i tak tez sie stalo. Ready2 Albo ktoś zabił jego rękami:) znaczy zmanipulował wszystko tak że wszyscy myślą że to Hitler był przyczyną:) Ale to jedna z wielu teorii. Biorąc pod uwagę że po 2 dniach już nie wiadomo o co chodzi w jakieś tam teoretycznej sytuacji medialnej to nie dowiemy się nigdy czy zabił, czy się zabił, czy był przyczyną wojny itp...... MilesQuaritch Wiem, że to już stary post, ale nie mogę się oprzeć, żeby wspomnieć, że on miał stopień starszego szeregowego, nie kaprala. To oraz jego rzekome pojmanie Francuzów, gdy był w wojsku to celowa nazistowska propaganda. Tam ich pojmał żydowski wojskowy jakoś na G, ale nie pamiętam dokładnie. Ready2 Psa swojego otruł. Czyli znalazłby się paragraf za znęcanie się nad zwierzętami... Pasztet_oo7 No i współudział w zbrodni, podżeganie do zbrodni itp. Myślę że dobry adwokat by go wybronił.
Kto zabił Andrzeja Leppera? Wyjaśnia Sławomir Izdebski. M.N. 14-09-2017, 22:22. Udostępnij: Telewizja Republika. - Andrzej Lepper miał materiały, które mogły skompromitować Waldemara Pawlaka i Donalda Tuska. Do dnia dzisiejszego nie została ujawniona umowa z Gazpromem, którą podpisał Waldemar Pawlak - mówił dla Telewizji
Franciszek Kucharczak Dziennikarz działu „Kościół” Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”. Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną. Kontakt: @ Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka
Krzysztof Jackowski, czyli słynny jasnowidz z Człuchowa, najwyraźniej znowu ma wizje. Co prawda nie udało mu się odnaleźć pytona nad Wisłą, ale wie, czy Adolf Hitler przeżył wojnę i uciekł do Argentyny. Krzysztof Jackowski jest niczym Bran Stark z serialu „Gra o Tron” – widzi i wie wszystko. Tym razem na jego celowniku znalazł się Adolf Hitler. Czy historia dyktatora przedstawiona w podręcznikach to kłamstwo i czy austriacki malarz rzeczywiście popełnił samobójstwo? Jeśli wierzycie w teorie spiskowe, Jackowski ma dla was ciekawe informacje. Śmierć Hitlera - historia kłamie?Jak podaje „Super Express”, Jackowski nie wierzy w śmierć Hitlera. Twierdzi, że zbrodniarz upozorował swoje samobójstwo i bez skrupułów zamordował innych ludzi. Tajne akta FBIWypowiedź Jackowskiego może mieć związek z kwietniowym odtajnieniem dokumentów FBI. Podano, że 2 tygodnie po upadku Berlina do Argentyny uciekły 2 łodzie podwodne. Wódz III Rzeszy miał jednak umrzeć na wrzody żołądka i astmę już w 1945 roku. Pojawiły się jednak doniesienia, że widziano go w 1947 roku w jednym z hoteli w Argentynie.
Józef Stalin, właściwie Iosif Wissarionowicz Dżugaszwili ( ros. Ио́сиф Виссарио́нович Джугашви́ли, wym. [ ɪ ˈ o s ʲ ɪ f v ʲ ɪ s ə r ʲ ɪ ˈ o n ə v ʲ ɪ t͡ɕ d͡ʐ ʐ ʊ ɡ ɐ ˈ ʂ v ʲ i l ʲ ɪ] ( odsłuchaj); Ioseb Besarionis Dze Dżughaszwili, gruz.Najbardziej prześladowaną mniejszością etniczną w Europie lat 30. nie byli niemieccy Żydzi, tylko 600 tysięcy Polaków w ZSRR – mówi znakomity historyk Timothy Snyder. Newsweek: W książce „Skrwawione ziemie”, która właśnie ukazała się w Polsce, podkreśla pan, że Stalin zabił znacznie mniej ludzi, niż sądziliśmy. Mówiono o 20 milionach ofiar cywilnych, w rzeczywistości liczby są znacznie niższe – 6 milionów, najwyżej 9, jeśli dodamy ofiary deportacji. Skąd tak wielki błąd? Timothy Snyder: Dopóki system radziecki trwał, nie można było dotrzeć do większości źródeł. A kiedy niczego nie wiadomo na pewno, liczby ofiar idą w górę. Potem komunizm upadł i sytuacja stała się względnie prosta – Sowieci byli bardzo dokładni, jeśli chodzi o liczby zabitych, poza jednym wyjątkiem: Wielkim Głodem na Ukrainie. Kolejna sprawa to zimna wojna. Amerykanie szukali uzasadnienia dla dwóch sprzecznych twierdzeń: że Stalin był gorszy od Hitlera, lecz zarazem Hitler był gorszy od Stalina. I znaleziono rozwiązanie: ilość kontra jakość. Uznano, że Stalin był gorszy, ponieważ zamordował dziesiątki milionów ludzi, Hitler zaś był gorszy, bo zamierzał wymordować cały naród. Tyle że Hitler zamordował więcej cywilów niż Stalin: 12 milionów. A Stalin mordował znacznie częściej na tle etnicznym, niż nam się wydaje. To nie Hitler, lecz Stalin dokonał pierwszych masowych morderstw narodu w międzywojennej Europie. Jeden z tych mordów w latach 1937-1938 został dokonany na Polakach. – Tak. Najbardziej prześladowaną mniejszością etniczną w Europie drugiej połowy lat 30. nie byli niemieccy Żydzi, tylko 600-tysięczna grupa Polaków w ZSRR. To była największa czystka etniczna w historii Związku Sowieckiego, po Wielkim Głodzie na Ukrainie, który też miał zabarwienie narodowe, choć nie tak wyraźne. Stracono około 85 tysięcy Polaków, prawie 80 proc. aresztowanych otrzymało wyrok śmierci. W czasach wielkiego terroru Polacy ginęli blisko 40 razy częściej niż inni obywatele sowieccy. Trzeba to wpisać do historii Związku Radzieckiego i historii Polaków. Dziś tego wydarzenia po prostu nie ma. Katyń ma swoją martyrologię, masowe mordy Polaków w 1938 roku – nie. Źródło: Newsweek_redakcja_zrodlo
Hitler zaczął pisać Mein Kampf w 1924 r. w więzieniu w Landsberg, do którego trafił za zdradę stanu, jaką była próba zamachu na republikę niemiecką podczas tzw. puczu piwiarnianego w listopadzie 1923 r. Choć zamach się nie udał, Hitler zrobił ze swojego procesu platformę do szerzenia nazistowskiej propagandy. Praktycznie Hitler ma wielu miłośników w krajach Afryki i Azji. „Hitler zmasakrował trzy miliony Żydów” – powiedział prezydent Filipin Rodrigo Duterte na konferencji prasowej po powrocie z podróży do Wietnamu 30 września. „My mamy trzy miliony narkomanów. Bardzo chętnie bym ich zarżnął”. Chwilę później dodał, że zabicie tylu Filipińczyków uzależnionych od narkotyków „rozwiązałoby problem mojego kraju i uchroniło przed nim następne pokolenie”. Duterte nie doszacował liczby zamordowanych w Holocauście, którą historycy oceniają na 6 mln. Na razie władze Filipin dalekie są od tego rekordu. Według niezależnych źródeł policja, a także cywile, którzy korzystają z zachęty prezydenta, zabili do tej pory około 3,7 tys. osób podejrzewanych o to, że biorą narkotyki albo nimi handlują. Policja przyznała się do zabicia 1120 osób. Duterte wygrał wybory na Filipinach w czerwcu, obiecując obywatelom bezwzględną i krwawą wojnę z narkotykami. Kiedy był wcześniej prezydentem wielkiego miasta Davao, akceptował działanie policji i prywatnych „szwadronów śmierci”, zabijających handlarzy narkotyków. W ciągu dekady zamordowano w ten sposób ponad tysiąc osób. W 2009 r. Duterte mówił: „kiedy prowadzisz nielegalną działalność w moim mieście tak długo, jak jestem prezydentem, pozostajesz celem zabójstwa”. Kiedy sąd wypuścił z aresztu jednego z narkotykowych baronów, miał rzec, że tacy ludzie „mogą wyjść tylko w trumnie”. Prezydent ma ostry język, który podoba się Filipińczykom. Gwałt popełniony przez zbuntowanych więźniów na australijskiej misjonarce skomentował: „Była taka piękna. Prezydent miasta powinien być pierwszy”. A kiedy zirytował go korek wywołany wizytą papieża Franciszka, stwierdził: „Chciałem mu powiedzieć: »Papież, ty skurwielu, jedź do domu. Nie odwiedzaj nas więcej«”. Protestami świata – w szczególności przywiązanych do przestrzegania praw człowieka dyplomatów krajów Unii Europejskiej – Duterte się nie przejmuje. O Europejczykach powiedział, że mają kurze móżdżki, i zwrócił im uwagę, że powinni się bardziej zajmować losem uchodźców z Bliskiego Wschodu uciekających do Europy, a mniej Filipinami. „Pozwalacie im gnić, a potem przejmujecie się śmiercią jednego, dwóch czy trzech tysięcy?” – szydził. Prezydenta Obamę, który go skrytykował za łamanie praw człowieka, nazwał publicznie skurwysynem, a kiedy USA odmówiły mu sprzedaży broni, powiedział, że Obama „może iść do diabła”. Stosunek prezydenta Duterte do przywódcy nazistowskich Niemiec pozostaje jednak złożony. W tym samym wystąpieniu oświadczył, że uznawanie go za kuzyna Hitlera – co prasa zachodnia robiła przed wyborami – to próba zawstydzenia Filipińczyków, którzy, o czym cały świat powinien wiedzieć, są narodem dumnym i suwerennym. Skarżył się także, że CIA próbuje go zabić. Kult silnego człowieka Duterte nie jest ani pierwszy, ani jedyny. Hitler w wielu krajach pozaeuropejskich postrzegany jest zupełnie inaczej niż w Europie – jako silny przywódca, który walczył z Zachodem. W październiku 2015 r. premier Izraela Beniamin Netanjahu oskarżył Wielkiego Muftiego Jerozolimy Haj Amina al-Husseiniego, że w 1941 r. dostarczył Hitlerowi pomysł „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej”, czyli Zagłady. Netanjahu minął się z prawdą, choć duchowy przywódca sunnitów rzeczywiście współpracował z Hitlerem. W 1937 r. uciekł przez Liban i Włochy do Niemiec, gdzie pomagał Hitlerowi werbować muzułmańskich Bośniaków do SS – przekonując ich, że podzielają wspólne wartości: szacunek dla rodziny, porządku, przywódcy i wiary. Mufti został sojusznikiem Hitlera nie tyle i nie tylko z powodu antysemityzmu – był zaciekłym przeciwnikiem syjonizmu i migracji Żydów do Palestyny – ale głównie ze względu na wspólnego wroga, czyli Imperium Brytyjskie. Muzułmanów przekonywał, że Niemcy nigdy nie skolonizowały żadnego kraju arabskiego, podczas gdy Rosja i Anglia – tak. Od Hitlera żądał przede wszystkim poparcia niepodległości krajów arabskich i gwarancji, że w Palestynie nie powstanie państwo żydowskie. Na spotkaniu 28 listopada 1941 r. Hitler obiecał to wszystko al-Husseiniemu. Antykolonialne i nacjonalistyczne ostrze hitlerowskiej ideologii oraz antysemityzm sprawiły, że Hitler do dzisiaj ma wielbicieli w świecie arabskim. Po upadku Francji w 1940 r. na ulicach Damaszku (wówczas mandatu Francji, czyli właściwie kolonii) śpiewano: „Nigdy więcej Monsieur, nigdy więcej Mister, Allah jest w niebiosach, a Hitler na ziemi”. Generał Rommel – który przez lata wygrywał wojnę z Brytyjczykami w Afryce Północnej – był tak popularny, że witano się okrzykami „Heil Rommel”. W kwietniu 1941 r. pronazistowski premier Iraku próbował dokonać zamachu stanu, na co Brytyjczycy odpowiedzieli ofensywą wojskową i okupacją tego kraju. Hitler z Afryki Także w Afryce Adolf Hitler miał swoich wielbicieli. Najbardziej znanym z nich był Chenjerai Hunzvi, współtowarzysz walki Roberta Mugabe o wolność Zimbabwe. Nie ma możliwości, żeby Hunzvi – który przyjął pseudonim bojowy Hitler – nie wiedział, co przywódca nazistowskich Niemiec miał na sumieniu. Studiował bowiem w Rumunii i w Polsce na początku lat 80. – skończył u nas nawet medycynę, którą przez chwilę praktykował w Zimbabwe – i miał żonę Polkę. Hunzvi był człowiekiem brutalnym i bezwzględnym. Jego żona Wiesława Hunzvi uciekła od niego z Zimbabwe w 1992 r., a po powrocie napisała fabularyzowaną historię swojego małżeństwa (wydaną w 1994 r. po polsku pod wymownym tytułem „Biała niewolnica”). Wspominała, że mąż ją bił i znęcał się nad nią z sadystycznym upodobaniem – tak bardzo, że bała się o swoje życie. Sama biografia Hunzviego jest otoczona tajemnicą. „W czasie wojny nie oddał ani jednego wystrzału” – twierdziła później jego była żona. Według oficjalnej biografii rozpoczął walkę z białym rasistowskim reżimem w Zimbabwe, kiedy miał 16 lat. To wtedy przyjął pseudonim Hitler. Mówił, że przed 1974 r. – kiedy wyemigrował z kraju – siedział w więzieniu, w którym poznał głównych przywódców walki o wyzwolenie ówczesnej Rodezji: Roberta Mugabe i Joshuę Nkomo. Ale dowodów na to nie było, a sceptycy twierdzili, że był za młody, by doświadczeni weterani dopuścili go do swojego grona. W 1978 r. miał zostać ranny w zamachu bombowym w Lusace, stolicy sąsiedniej Zambii. Znów jednak nie było na to świadków. Prawdziwą (i ponurą) karierę Hunzvi zrobił w latach 90. Wrócił do kraju w 1990 r., ale ominęły go rządowe posady, na które liczył. Prowadził praktykę lekarską, która szła średnio. Koledzy z dawnych czasów zrobili go jednak szefem związku weteranów. Kiedy przyłapano go na wypłacaniu sobie pieniędzy z kasy związku, próbując przykryć ten fakt, poprowadził weteranów na demonstracje antyrządowe i wymusił podwyżkę rent. W 2000 r. Mugabe zlecił mu terroryzowanie białych farmerów i przeciwników politycznych. Hunzvi wywiązał się z tego zadania znakomicie. Wielu obywateli Zimbabwe – białych i czarnych – szykowało wówczas Gap bags (ang. torba na przełęcz), zestaw ubrań i kosmetyków na wypadek, gdyby trzeba było uciekać z kraju. Towarzysze Hunzviego z czasów partyzantki przybierali różne groźne pseudonimy, takie jak Towarzysz Szatan albo Stalin Mau Mau (Mau Mau to nazwa powstania Kenijczyków przeciwko kolonialnym rządom brytyjskim z lat 1952–60, brutalnie stłumionego przez władze). Zdaniem Petera Godwina, białego mieszkańca Zimbabwe, dziennikarza i autora znakomitych książek o historii tego kraju, obierali sobie takie przezwiska po to, by skuteczniej terroryzować cywilów. W czasie wojny partyzanckiej w latach 70. technika walki przeciwników białego reżimu w Zimbabwe polegała w znacznej mierze na terrorze. Godwin, który wtedy jako młody człowiek należał do „białej” policji, widział wielokrotnie okrutnie zamordowanych czarnych – kobiety wbite na pal czy okaleczonych mężczyzn z poderżniętym gardłem. Pseudonim Hitler miał budzić przerażenie. Człowiek, który go nosił, musiał stosować przemoc bez wahania. Hitler pasował przy tym do imienia, które Hunzviemu nadano przy narodzinach: Chenjerai w języku Szona oznacza „strzeż się”. Zmarł w apogeum kampanii Mugabe przeciw białym farmerom w 2001 r. Podobno na malarię, ale bardzo możliwe, że prawdziwym powodem było AIDS. Hitler ma wielu miłośników również w Indiach. W październiku 2012 r. lokalne władze zamknęły wprawdzie sklep z odzieżą Hitler w Ahmedabadzie z powodu „braku wrażliwości kulturalnej”, zostawiając z nazwy tylko kropkę nad literą „i” (w jej środek wpisana była swastyka, która jest starożytnym indyjskim symbolem). Właściciel sklepu Rajesh Shah był rozczarowany. „Byliśmy popularni z powodu tej nazwy” – powiedział agencji Bloomberg. „Nasi klienci nie byli nią zdenerwowani. Mówili: »nie zmieniajcie jej«”. W Indiach świetnie sprzedaje się „Mein Kampf”, której dystrybucja jest całkowicie legalna (na rynku indyjskim funkcjonuje jej 13 wydań). „To dla nas klasyka, musimy ją sprzedawać” – wyjaśnił w 2014 r. menedżer księgarni w nowoczesnym centrum handlowym w Udajpurze prawnikowi z Izraela Joshowi Sheinertowi, który potem swój wstrząs opisał w „Jerusalem Post”. Hitler w Indiach nie kojarzy się z antysemityzmem i Zagładą, które dla Hindusów są sprawami odległymi. Był jednak wrogiem Wielkiej Brytanii, dawnej kolonialnej metropolii, która przez dekady pozostawała głównym wrogiem indyjskiego nacjonalizmu. W 2006 r. w Mumbaju otworzyła się kawiarnia Hitler’s Cross (Krzyż Hitlera), a w 2011 r. w mieście Nagpur – klub bilardowy Hitler’s Den (w swobodnym przekładzie Pod Hitlerem). Hitler z Bollywood Hitler pojawia się również w filmach z Bollywood i wcale nie wypada w nich źle. „Hero Hitler in Love” („Bohater Hitler zakochany”) to komedia o przygodach porywczego bohatera z wybuchowym temperamentem. W telewizji emitowano telenowelę „Hitler Didi” („Wielka siostra Hitler”). Nakręcono także film historyczny „Gandhi to Hitler” („Od Gandhiego do Hitlera”), opowiadający historię listu skierowanego przez Mahatmę Gandhiego, wielkiego przywódcę Indii w walce z brytyjskim kolonializmem, do Hitlera. Jeden z liderów hinduskiego nacjonalizmu Subash Chandra Bose także był jego zwolennikiem i nawet uciekł do Niemiec w 1940 r. W listopadzie 1941 r. w Berlinie powołano Centrum Wolnych Indii i formowano Legion Wolnych Indii, przede wszystkim z jeńców hinduskich wcześniej służących w armii brytyjskiej, którzy dostali się do niewoli w Afryce Północnej. Hitler jest więc w Indiach wrogiem kolonializmu – i przede wszystkim postrzegany jest z tej perspektywy. Według Navrasa Jaata Aafrediego, profesora nauk społecznych na Gautam Buddha University w Delhi, popularność nazistowskiego przywódcy bierze się w znacznej mierze z fatalnego poziomu nauczania historii w hinduskich szkołach, zwłaszcza historii Europy. Hitler – o ile w ogóle się w niej pojawia – występuje jako człowiek, który osłabił Imperium Brytyjskie na tyle, że musiało opuścić Indie. Inaczej Brytyjczycy nigdy dobrowolnie by się nie zgodzili na przyznanie Indiom niepodległości. Antysemityzm tu praktycznie nie istnieje, a samych Żydów mieszka niewielu – szacunki mówią o kilku tysiącach. Nigdy też nie byli prześladowani jako mniejszość. Podobnie jak na Filipinach także w Indiach Hitler jest przede wszystkim postrzegany jako silny człowiek, który sprawnie realizuje swoje obietnice oraz – co ciekawe – walczy z bezprawiem. W sierpniu 2014 r. Kalvakuntla Chandrasekhar Rao, premier stanu Telangana, przyznał publicznie, że za zwalczanie przestępczości bywa nazywany Hitlerem i się tego nie wstydzi: „Jestem Hitlerem i będę gorszy niż Hitler, jeśli będzie potrzeba, żeby zatrzymać bezprawie”. W tym konkretnym wypadku chodziło o nieprawidłowości w rozdzielaniu pomocy społecznej. Nie jest zatem wykluczone, że za parę pokoleń – kiedy o Zagładzie poza Zachodem nikt już nie będzie pamiętał – Hitler stanie się symbolem szlachetnej rewolty, walki z nieprawością i dominacją Zachodu. Będzie to dla lidera Trzeciej Rzeszy bardzo paradoksalne zwycięstwo.