pokaż komentarz @daymoss: Moim zdaniem Orla jest nieco przereklamowana, byłem w zeszłym roku i mimo całego entuzjazmu związanego ze zdobywaniem kolejnych trawersów pod koniec czułem się mocno rozczarowany opisami, które mnie skłoniły tam przyjechać. W ogóle była to moja pierwsza wspinaczka tego typu, w dodatku nie miałem wcześniej żadnej zaprawy- w pierwszy dzień, nieco jeszcze niewyspany po podróży pociągiem, do schroniska dotarłem w godzinach wczesnopołudniowych, więc stwierdziłem, że warto by gdzieś połazić jeszcze do wieczora- zaliczyłem Kasprowy i Świnicę. Następnego dnia od razu na Orlą, od strony Zawratu. Generalnie fajna sprawa z tymi wszystkimi klamrami i łańcuchami, zupełnie inne doświadczenie niż monotonna wędrówka na Śnieżkę. Ale jeśli ktoś nie ma lęku wysokości i jest powiedzmy przeciętnie wysportowany - spokojnie sobie ze szlakiem poradzi. Drabinka i inne elementy ekspozycyjne (tzn. wtedy gdy za plecami ubezpiecza Cię kilkadziesiąt metrów swobodnego spadu ;)) nie są na tyle skomplikowane i trudne technicznie, żeby budzić jakieś większe emocje. Ale może to ja jestem taki znieczulony ;) Tak czy inaczej polecam, bardzo przyjemny szlak na wędrówkę. udostępnij Link pokaż komentarz @agmar50: No ja jednak troche tego lęku mam i jest jeszcze kilka łatwiejszych rzeczy na których muszę się najpierw sprawdzić. Stopniowanie trudności wszyscy w przypadku lęków zalecają i jak na razie działa. udostępnij Link pokaż komentarz @agmar50: To zależy jak rozumiesz przereklamowany. "Na Orlej Perci dochodzi do największej liczby śmiertelnych wypadków. Ze statystyk TOPR wynika, że od początku powstania tego szlaku w 1906 roku, zginęło na nim już ponad 100 osób." - za Wikipedią. Trzeba pamiętać, że nie każdy jest młodym, jurnym, wysportowanym i odpornym na ekspozycje turystą. Poza tym, pewność siebie, również może zgubić. udostępnij Link pokaż komentarz @daymoss: proponuję Giewont. W tym roku pierwszy raz w górach i ten szczyt wybraliśmy jako pierwszy. Mam lęk wysokości i w momencie łańcuchów ( do góry) odmówiłam wszystkie modlitwy jakie znałam, bo strach mnie paraliżował. Trasa już przy samym szczycie trochę stroma, o wiele lepiej schodziło się z tych łańcuchów niż wchodziło. Jakoś tak pewniej. Góry świetna sprawa, wszędzie nieziemskie widoki, krystalicznie czysta woda ze źródełek... Za rok mamy w planach Czerwone Wierchy przez Kasprowy. udostępnij Link pokaż komentarz @czokoboko: Za rok mamy w planach Czerwone Wierchy przez Kasprowy. Zróbcie odwrotnie - Kuźnice -> Kalatówki -> Hala Kondratowa -> Czerwone Wierchy -> Kasprowy -> Kuźnice. Wejście na Kasprowy jest strasznie długie i monotonne - wolę nim schodzić :). udostępnij Link pokaż komentarz @agmar50: Sam pewnie dobrze wiesz, że wypadki mogą się zdarzać w najmniej spodziewanych momentach. Taktując coś mniej poważnie narażasz się na brak odpowiedniej koncentracji. udostępnij Link pokaż komentarz Moim zdaniem Orla jest nieco przereklamowana [...] W ogóle była to moja pierwsza wspinaczka tego typu, w dodatku nie miałem wcześniej żadnej zaprawy- [...] Ale jeśli ktoś nie ma lęku wysokości i jest powiedzmy przeciętnie wysportowany - spokojnie sobie ze szlakiem poradzi. @agmar50: Przecież to jest szlak turystyczny otwarty dla każdego. Nie jest prosty nie jest też ciężki. Nieco inaczej sprawa ma się w zimie, wtedy też nie jest hardcorem ale bywa po prostu niebezpieczny. To jest szlak a nie ścieżka taternicka. Chcesz to wybierz się z taternikami na ścieżki taternickie. Nie będę robił reklamy więc jak jesteś zainteresowany mogę podać kontakt do znajomego via priv. udostępnij Link pokaż komentarz @czokoboko: No i jak by was przypadkiem naszło pójść trochę dalej to odradzałbym zejście z Małołączniaka - trochę łańcuchów i zejście po stromym sypkim piargu. udostępnij Link pokaż komentarz @daymoss: Ja podobnie. Weszłam na Świnicę od Zawratu, Szpiglasowy Wierch, w tym roku plan na Rysy w końcu. Ale Orla chyba poczeka, mam wymówkę - jadę z mniej doświadczonym. :P udostępnij Link pokaż komentarz @malytrol: Farmazon kolego, większość wypadków to niestety wynik złego obuwia - uraz stawu skokowego i wszelkiego rodzaju poślizgnięcia (odpowiednie obuwie ma zwiększoną przyczepność, trzyma się nieźle nawet na mokrej skale). Ale zgadzam się że znaczna część wypadków to właśnie przez złą pogodę. udostępnij Link pokaż komentarz @daymoss: w statystki się nie wczytywałem, ale skoro tak mówisz. Słowem kluczem jest- zwiększona przyczepność, nawet w dobrych butach jak się chodzić nie umie można sobie krzywdę zrobić. udostępnij Link pokaż komentarz @czokoboko: Jesteś jakaś odwrotna ;) zawsze mi się wydawało, że gorzej jest schodzić, bo wtedy często widzi się przepaść. W górę - ma się przed oczami głównie skałę. A propos Czerwonych Wierchów - szlak z Ciemniaka do Kościeliskiej też jest długi, łagodny i monotonny :P polecam natomiast podejście Długa Polana - Kopa Kondracka, jeśli lubisz mieć długo płasko i porządnie się dobić na koniec. udostępnij Link pokaż komentarz @daymoss: Podejście na przełęcz to luz - od strony Pięciu Stawów łańcuchy, ale bez ekspozycji, z drugiej strony chodnik - ceprostrada. Sam szlak na szczyt też bez szału. Widoki niesamowite, jak na średni poziom trudności, to naprawdę warto tam wyleźć. udostępnij Link pokaż komentarz @Elveen: Nie zapomnij dodać że stopni nie widać i trza je macać co przy dużej ekspozycji nieźle ora psychę :) Co do Giewontu pionu jako takiego nie ma i stopnie są duże i dobrze widoczne. W przypadku większej stromizny już było by gorzej Podejście na przełęcz to luz - od strony Pięciu Stawów łańcuchy, ale bez ekspozycji, z drugiej strony chodnik - ceprostrada. Sam szlak na szczyt też bez szału. Widoki niesamowite, jak na średni poziom trudności, to naprawdę warto tam wyleźć. Muszę się tam wybrać jeszcze, dzięki. udostępnij Link pokaż komentarz przejście dalej przez Świnicę i zejście Zawratem jest też dobrą opcją (o ile starczy dnia). Pamiętam swój opad szczęki jak po długim przejściu mało zróżnicowaną granią (z poziomem chmur tuż poniżej, gdzieś ok. 1900m, stopniowo podnoszącym się) siedliśmy sobie w zerowej widoczności na Przełęczy Świnickiej. Zastanawialiśmy się, gdzie ta Świnica... i nagle z chmur wyłonił się potężny masyw - ponad 300m wysokości względnej i tak blisko, że trzeba było zadrzeć głowę ;) Potem, z wierzchołka - niezapomniany widok morza chmur przelewającego się przez grań na polską stronę. A wyszliśmy na Czerwone Wierchy (część na Ciemniak, część "skrótem" na Małołączniak) tylko "testowo", bo na dole siąpał deszcz - u góry, jak się okazało, było piękne słoneczko i czyste niebieskie niebo... A co do Perci - spokojnie się da wyjść rano pieszo z centrum Zakopca przez Kuźnice i przelecieć od Zawratu do Krzyżnego wracając przez też same Kuźnice. Nawet we wrześniu (może zwłaszcza wtedy - nie ma już "szkolnych tramwajów" przy drabinkach :P ). Byliśmy we dwoje i zeszło gdzieś od 8 rano do 22 z normalnymi postojami, zupełnie bez szaleństwa. udostępnij Link pokaż komentarz @Zajc: @czokoboko: ta opcja żeby zacząć od Wierchów jest też o tyle dobra, że jak się okaże, że macie w grupie osobę, która ma słabszą kondycję, to zawsze można zjechać z Kasprowego kolejką. A zejście z czerwonych może się okazać zbyt wymagające po całym dniu chodzenia. udostępnij Link pokaż komentarz @agmar50: Bo Orla Perc nie jest trudna o ile np nie pada deszcz, albo nie ma lodu czy sniegu. Przy deszczu kiedy lancuchy beda sliskie niczym posmarowane olejem Orla Perc na cale zycie zapadnie w pamiec. Byc moze (wtedy) nie tak dlugie zycie... udostępnij Link pokaż komentarz @verul: Ja w tym roku wracam w góry...po 12 latach. Chcę skończyć Mięgusza, wrócić na Czerwoną Ławkę. Orlą Perć przechodziłem, ale jakoś nie powala mnie, poza tym tłoczno tam udostępnij Link pokaż komentarz @verul: Nigdy nie twierdziłem inaczej. Ale zwróć uwagę, że to można odnieść do każdej aktywności na świeżym powietrzu. Jak przyjdzie zima to i spacer po chodniku staje się niebezpieczny, bo i się poślizgnąć można. W górach poziom trudności wspinaczki rośnie tym bardziej, ponieważ góra takiego poślizgnięcia może nie wybaczyć. W swoim poście założyłem, że warunki na szlaku są "neutralne", czyli nie jest ani zbyt wietrznie, ani zbyt mokro. O śniegu nawet nie wspomnę, gdyż to już zupełnie inny rodzaj wspinaczki i inne wyposażenie niezbędne na szlaku (w tym raki, itp.). udostępnij Link pokaż komentarz @agmar50: Zrozumiale. Niemniej jednak nie mozna tak sobie tego szlaku lekcewazyc co czesto niestety niektorzy robia. Jest tam ogromna ilosc lancuchow i gdyby zastal mnie deszcz w polowie drogi do Krzyznego to mialbym pewnie na nich spory problem (robia sie strasznie sliskie) a ja generalnie na lancuchach czuje sie jak ryba w wodzie. Znane mi sa przypadki ciagniecia tam osob ktore z lancuchami sie nieszczegolnie lubia. Wole nie myslec co by bylo w czasie deszczu wtedy. udostępnij Link65 reviews. #29 of 82 hotels in Zakopane. Location. Cleanliness. Service. Value. Everyone needs a place to lay their weary head. For travellers visiting Zakopane, Pensjonat Orla Perc is an excellent choice for rest and rejuvenation. Well-known for its romantic environment and proximity to great restaurants and attractions, Pensjonat Orla Perc Niezwykłego wyczynu dokonał Tomasz Prykowski, przechodząc Orlą Perć i wchodząc na Rysy tego samego sam pisze, do realizacji takiego zadania zmotywował go…artykuł na Tatromaniaku. W zestawieniu „Najciekawsze teksty tatrzańskich turystów” przytaczaliśmy telefon do Punktu Informacji Turystycznej TPN z pytaniem: „czy da się obejść Orlą Perć i Rysy jednego dnia”. Oczywiście pracownica TPN odpowiedziała wówczas przecząco, bo i trudno było takie przejście sobie wyobrazić.„Ja tego nie zrobię?” – taka myśl pojawiła się w głowie Tomasza, który postanowił spróbować. Fizycznie do całego projektu był przygotowany – pracuje jako trener personalny w łódzkim klubie Sportera. Kilka dni temu pojawił się w schronisku Murowaniec na Hali Gąsienicowej, by następnego dnia rozpocząć tę dość niezwykłą o godzinie 4 rano, na Zawracie zameldował się po dwóch godzinach. Pokonanie Orlej Perci zajęło mu 5 godzin, jednak jak sam zaznacza, czas nie był najważniejszym czynnikiem. „Bez pośpiechu, sztucznie zwalniałem kroki, bo dusza aż chciała się zmierzyć z tym odcinkiem czasowo” – podczas zejścia z Krzyżnego Tomasz…skręcił kostkę. „Uratował mnie but za kostkę, na szczęście po 30 minutach ból minął” – relacjonuje. Postanowił iść dalej. Do Doliny Pięciu Stawów dotarł o 13:15, a o 15:15 stanął nad brzegiem Morskiego Oka. Tu rozpoczynał się kolejny, ostatni etap wyprawy – żmudne podejście na Rysy. Na szczyt Tomasz Prykowski wszedł tuż po godzinie 20. „Ogólnie nie śpieszyłem się za bardzo, nie czas był celem a dotarcie na miejsce z pełnym ekwipunkiem na plecach ważącym 13 kg” – Tomasz Prykowski – Trener PersonalnyTagi: Orla Perć Rysy Tomasz Prykowski turystyka wycieczka Wybierz któryś z naszych obiektów w ponad 85 000 miejsc na całym świecie. Pensjonat Orla Perc – 556 Prawdziwych Opinii | Booking.com Pensjonat Orla Perc, Zakopane, oceniony na 9.2/10 – zobacz 556 prawdziwych opinii Gości Booking.com. Co roku na tatrzańskich szlakach pojawiają się tysiące turystów chętnych, by zdobywać szczyty. Niestety, nie zawsze wybieramy trasy odpowiednie do naszej kondycji czy posiadanych umiejętności. Od lat - w trosce o bezpieczeństwo i w celu zwiększenia świadomości - Tatrzański Park Narodowy wraz z Tatrzańskim Ochotniczym Pogotowiem Ratunkowym przygotowują akcje edukacyjne dla miłośników wypraw w Tatry. Jedna z nich dotyczy Orlej Perci - jednej z najtrudniejszych tras wysokogórskich w Polsce. Orla Perć jest oznaczona czerwonymi znakami i prowadzi od Zawratu do Krzyżnego. Między tymi przełęczami szlak przechodzi przez szczyty, granie i przełęcze w wielu miejscach ubezpieczone stalowymi klamrami, łańcuchami i dwoma drabinkami. Po drodze wchodzi się najwyższy szczyt w Tatrach polskich położony całkowicie w naszych granicach – czyli Kozi Wierch. fot. kadr z filmu "Orla Perć – Bezpieczeństwo. Przygotowanie. Sprzęt" Pokonanie Orlej Perci w ciągu jednego dnia to dość karkołomne zadanie, lepiej podzielić ją sobie na odcinki. No i jeszcze jedno, to z pewnością nie jest szlak dla osób, które nie mają doświadczenia czy obawiają się wysokości i ekspozycji. Niemal cały prowadzi nad urwiskami, przepaściami i stromymi stokami. Wielu wielbicieli tej trasy, których ambicją nie jest robienie "czasówek", a wędrówka po jednym z najpięknieszych szlaków polecają podzielenie całości na fragmenty. Warto wziąć pod uwagę przejście Orlej Perci dzieląc ją na dwie lub trzy jednodniowe wycieczki szlakami dojściowo-zejściowymi. Wytrwali, którzy zdecydują się na przejście całego szlaku w jeden dzień powinni liczyć się z ponad 10-godzinnym wysiłkiem, a do tego dochodzi jeszcze podejście i zejście do schroniska, czyli dodatkowe godziny, co może łącznie dać 13-14 godzin intensywnego wysiłku. Miejscem "bazowym" może być schronisko w dolinie Pięciu Stawach Polskich. Stamtąd prowadzi najkrótsza droga na Zawrat. Przed wyprawą należy pamiętać o tym, że między Zawratem, a Kozim Wierchem jest szlak jednokierunkowy. Zawrat - Mały Kozi Wierch - Żydowski Żleb - Zmarzłe Czuby - Zmarzła Przełęcz - Zamarła Turnia - Kozia Przełęcz - Kozie Czuby - Wyżnia Kozia Przełęcz - Kozi Wierch - Przełączka nad Buczynową Dolinką - Żleb Kulczyńskiego - Czarne Ściany - Zadni Granat - Pośrednia Sieczkowa Przełączka - Pośredni Granat - Skrajna Sieczkowa Przełączka - Skrajny Granat - Granacka Przełęcz - Wielka Orla Turniczka - Orla Przełączka Niżnia - Orla Baszta - Pościel Jasińskiego - Buczynowe Czuby - Przełęcz Nowickiego - Wielka Buczynowa Turnia - Mała Buczynowa Turnia - Ptak - Kopa pod Krzyżnem - Przełęcz Krzyżne fot. kadr z filmu "Orla Perć – Bezpieczeństwo. Przygotowanie. Sprzęt" Trasa przeznaczona jest dla najbardziej wprawnych i doświadczonych turystów – takie były założenia jej pomysłodawców już na początku XX wieku - tłumaczą w filmie edukacyjnym "Orla Perć - Bezpieczeństwo. Przygotowanie. Sprzęt" specjaliści w temacie historii i specyfiki tego szlaku. Niestety, od lat ze względu na coraz szybszy rozwój turystyki, zatracono respekt dla gór i Orla Perć z trasy elitarnej zmieniła się w bardzo popularny szlak, na który niezwykle często wybierają się osoby niegotowe do tego typu wypraw. Rezultatem jest tragiczna statystyka - jak informuje TOPR - od 1909 do 2014 roku na Orlej Perci (wraz ze szlakami dojściowymi i z odcinkiem Zawrat–Świnica) doszło do 122 wypadków śmiertelnych. Przyczyną wielu z nich jest niewystarczające przygotowanie (sprzętowe, kondycyjne bądź techniczne). fot. kadr z filmu "Orla Perć – Bezpieczeństwo. Przygotowanie. Sprzęt" TPN i TOPR wspólnie promują właściwe przygotowania – technicznego i sprzętowego – do bardzo poważnego przedsięwzięcia turystycznego, jakim jest przejście Orlej Perci. A opowiedzą Wam więcej specjaliści: Wojciech Szarkowski z Muzeum Tatrzańskiego im. Dra Tytusa Chałbińskiego w Zakopanem, Jan Krzysztof - naczelnik Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, Adam Marasek z TOPR i Szymon Ziobrowski - dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego. Trasa: Murowaniec-Świnicka Przełęcz- Świnica- Zawrat- Krzyżne- Murowaniec . Czas przejścia 11h 15 minut.
Przebiec w godzinę najtrudniejszy szlak w Tatrach? Brzmi nierealnie. Bo pieszo i to zaprawionym we wspinaczce miłośnikom gór zabiera pokonanie Orlej Perci od 6 do 7 godzin. Jednak Filip Babicz dokonał właśnie niemożliwego i ustanowił nowy Instagram / Filip BabiczSzlak Orla Perć oznaczony czerwonym kolorem, uważany jest za najtrudniejszą trasę wysokogórską w Polsce. Zaczyna się na Przełęczy Zawrat (2159 m biegnie przez Zamarzłą Przełęcz, Kozi Wierch (2291 m Granaty i kończy się na Krzyżnem (2112 m Źródło: naprawdę trudna trasa, szlak przechodzi przez szczyty, granie i przełęcze, a do tego w wielu miejscach są stalowe klamry, łańcuchy, dwie drabinki. Prowadzi nad urwiskami, przepaściami i stromymi stokami. – Często turyści nieświadomie lub zupełnie nieprzygotowani poruszają się po Orlej Perci. Część wchodzi tam zupełnie przypadkowo, nie wiedząc gdzie są i dokąd idą. Nie potrafią się poruszać w tak trudnym terenie i często kończy się to wypadkiem z poważnymi obrażeniami lub nawet wypadkami śmiertelnymi – mówił w rozmowie z WP Andrzej Marasek, ratownik TOPR. 123RF Źródło: 123RFAle są tacy śmiałkowie, którzy decydują się na ekstremalne wyzwania. Filip Babicz, doświadczony wspinacz i biegacz górski pokonał ten najtrudniejszy szlak Tatr w czasie 1 godz. i 4 minut i w ten sposób ustanowił nowy rekord.– Orla Perć – nowy rekord!!! Trasę z Zawratu na Krzyżne przebiegłem w czasie 1h 04' 23". Tym samym udało mi się poprawić dotychczasowy rekord Piotra Łobodzińskiego o ponad 12 minut! Bieg odbył się, podobnie jak w przypadku mojego poprzednika, bez wsparcia na trasie. Ewentualne próby naśladownictwa ODRADZAM – napisał na swoim w ten sposób Piotra Łobodzińskiego, który w 2016 r. przeszedł tę trasę w 1 godz. i 16 mimo że o ich wyczynach jest bardzo głośno, proszą, żeby ich działań nie naśladować, bo wytyczony 110 lat temu szlak turystyczny miał być przeznaczony tylko dla orłów tatrzańskiej wspinaczki, teraz coraz więcej nieprzygotowanych osób próbuje swoich sił i niestety często kończy się tragicznie. Na Orlej Perci zginęło blisko 140 też: Turyści czują się jak frajerzy. W Zakopanem płaci się za wszystkoOceń jakość naszego artykułu:Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Photos of Kuźnice - Orla Perć - Palenica Białczańska Kuźnice - Orla Perć - Palenica Białczańska. 17 reviews. Sort by: Show more photos. Showing results 1 - 90
9 sierpnia, krakowianin Maciej Starowicz, podjął wyzwanie, którego celem było zebranie pieniędzy na leczenie i rehabilitację ryterskiego sportowca Tomka Brzeskiego. Pokonanie najtrudniejszego tatrzańskiego szlaku oraz... Maciej Starowicz już w najbliższą środę zmierzy się z potężnym górskim wyzwaniem. W ciągu jednego dnia chce przemierzyć natrudniejszy w Polsce szlak turystyczny: Orlą Perć...
Po rozruchu szlakiem na Szeroką Przełęcz Bielską i do Zielonego Stawu Kieżmarskiego kolejnego dnia podjęliśmy decyzję, ze czas się zmierzyć z najbardziej wymagającym szlakiem Tatr, czyli Orlą Percią. W Tatrach Bielskich. Po Świnicy, Rysach, wcześniejszej wycieczce na Granaty, szlakach Tatr Słowackich uznałem, że chyba nie
Filip Babicz z Zakopanego 6 września przebiegł przez najtrudniejszy szlak w Tatrach. Ustanowił tym samym nowy rekord. Godzinę, cztery minuty i 23 sekundy zajęło zakopiańczykowi przebiegnięcie szlakiem Orlej Perci z Zawratu na Krzyżne. Swojego wyczynu dokonał bez wsparcia na trasie i ustanowił nowy rekord trasy. Rekord został poprawiony o 12 minut, a należał wcześniej do do Piotra Łobodzińskiego. Na filmikach zamieszczonych w sieci widać, jak Babicz w zawrotnym tempie zbiega po łańcuchach. Sam jednak przestrzega przed próbami naśladowania. – Ewentualne próby naśladownictwa odradzam – pisze na swoim fanpagu Filip Babicz.
OW terletak di Murzasichle, Polandia Lesser. Orla Perc menawarkan akomodasi dengan parkir pribadi gratis.
Tatry Wysokie Jesień to najlepsza pora do górskich wędrówek. Słońce nie praży tak mocno, mniej ludzi na szlakach,a dzień jeszcze stosunkowo długi. Na koniec września zaplanowaliśmy wspólnie z Mateuszem pokonanie najtrudniejszego szlaku w Tatrach – Orlej Perci. Szlak wytrasowany został na początku XX wieku przez Towarzystwo Tatrzańskie oraz ks. Walentego Gadowskiego. Pierwotnie szlak był dłuższy, wiódł od przełęczy Zawrat do Polany pod Wołoszynem. Od lat 30 część biegnąca grzbietem Wołoszyna jest niedostępna dla turystów z uwagi na ścisłą ochronę przyrody. Pomimo tego, przejście całej “Orlej” w ciągu 1 dnia jest nie lada wyczynem. Nasz plan minimum zakłada pokonanie najtrudniejszej części , jednokierunkowego odcinka Zawrat – Kozi Wierch. Piątek Z Gliwic wyjeżdżamy punkt 6. Pogoda – super. Słoneczko świeci, zapowiadają się super widoki! Podróż przebiega wzorcowo, najpierw autostradą A4, później słynną “zakopianką” i po 3 godzinach jesteśmy już w podtatrzańskiej samochód, zakładamy plecaki i kierujemy się do Kuźnic. Kombinujemy sobie, że jeśli nie będzie “kolejki do kolejki” na Kasprowy Wierch to odpuścimy sobie wspinaczkę, wjedziemy na górę i już pierwszego dnia zaatakujemy Świnicę i pierwszą część Orlej Perci. Niestety, piękna pogoda i tłumy sprawiły, że na wagonik przyjdzie nam czekać kilka godzin. Zatem decydujemy, że dziś rozruszamy się na trasie prowadzącej do schroniska Murowaniec, gdzie zrobimy nocleg i następnego dnia uderzymy na Zawrat i Orlą. Wybieramy niebieski szlak przez Boczań i Skupniów Upłaz. Nie spieszymy się, robimy zdjęcia, “gadka szmatka” i o godzinie 14 zamawiamy już zimne piwo w Murowańcu. Siadamy na ławkach przed schroniskiem i delektujemy się napojem z pianką, gdy dowiadujemy się przypadkiem, że schronisko PTTK Murowaniec nie zezwala na nocowanie na przysłowiowej “glebie”. Wiadomość ta wprawia nas w osłupienie. Po dopytaniu pani zza baru, okazuje się , że w schronisku obowiązuje zakaz spania na podłodze, natomiast wszystkie pokoje oczywiście są zajęte. Pani z obsługi proponuje nam zejście do miasta, lub przejście do Schroniska w Dolinie Pięciu Stawów, bo tam już na podłodze spać można. Szybki rzut oka na mapę. Do Schroniska w Dolinie Pięciu Stawów Polskich mamy 4 godziny marszu i ponad 600 metrów przewyższenia. Dopijamy nasze piwo i ruszamy w drogę. Z czasów przejść wynika, że na miejscu będziemy po zmroku, ale jesteśmy na to przygotowani 🙂 . Szybkim krokiem, żółtym szlakiem kierujemy się w stronę Doliny Pańszczyca i przełęczy Krzyżne. Początkowo droga wiedzie lasem i jest dość przyjemna, ale po jakimś czasie zaczyna się robić stromo. Wejściu na przełęcz towarzyszą nam iście księżycowe krajobrazy. Szlak nie posiada większych trudności ostre tempo, spore nachylenie terenu i ciężar naszych plecaków dają nam nieco w kość. Ale jak to mówią, trzeba być twardym a nie miękkim i z uśmiechem na ustach walimy do przodu :). Dolina Suchej Wody Gąsienicowej. To zdjęcie dobrze pokazuje, jak człowiek jest mały (dosłownie i w przenośni) w obliczu potęgi natury. Widok z Doliny Pańszczycy na Skrajny Granat i Buczynowe Turnie. Ostatnie ostre podejście przed zdobyciem przełęcz Krzyżne. Widok na Wielki Staw Polski z przełęczy tafli wody, największy polski wodospad – Wielka Siklawa, o wysokości 65 metrów. Widok na Żabią Grań, a na drugim planie słowackie Tatry Wysokie. Przełęcz Krzyżne 2112 Po 3 godzinach wymęczeni stajemy na przełęczy Krzyżne i naszym oczom ukazuje się jeden z najpiękniejszych widoków jaki można zobaczyć w Tatrach. Widać wspaniale Dolinę Pięciu Stawów Polskich, a z drugiej strony Dolinę Pańszczycy i Dolinę Suchej Wody. Robimy kilkuminutową przerwę na mały posiłek i obserwujemy drapieżne ptaki latające od nas dosłownie na wyciągnięcie ręki. Chyba też mają ochotę na nasze kanapki :). No nic, zakładamy plecaki i w drogę. W końcu pozostało już tylko z górki. Idziemy coraz szybciej, gdyż zaczyna się robić coraz ciemniej. Gdy dochodzimy do schroniska jest już całkiem ciemno. Na brzegu Przedniego Stawu Polskiego widzimy już pierwszych turystów, którzy zdecydowali się na romantyczny nocleg. Im bliżej schroniska, tym więcej widzimy śpiworów w kosodrzewinie, na trawie i nad Stawem. Amatorzy noclegu bez dachu nad głową mówią nam, że nie mamy po co iść do schroniska, bo tam nie ma miejsca, ani w pokojach, ani na podłodze w korytarzu. Nie chce nam się w to wierzyć, ale na miejscu okazuje się, że nie było w tym ani trochę przesady. Mateusz szybko wbił się w tłum turystów i cudem znalazł akurat 2 dość ciasne miejsca na podłodze w końcu korytarza. Szybko się rozkładamy i idziemy spać,gdyż jutro ważny dzień, atakujemy Orlą Perć! Nasza wieloosobowa sypialnia w korytarzu na pięterku. Sobota Budzimy się przed godziną 6. Oczywiście zaduch, hulający na zewnątrz wiatr i ciasnota nie pozwoliła na porządny sen. Jeszcze w śpiworach zaczynamy jeść śniadanie i ustalamy, że zostawiamy tu nasze rzeczy. Postanawiamy że drugą noc także pozostaniemy w “piątce”, gdyż miejscówkę mamy całkiem niezłą, mimo chrapiących i rozpychających się naszych 50-letnich towarzyszy z Kielc (zresztą jak się później okazało bardzo sympatycznych). O słuszności decyzji utwierdza nas widok na zewnątrz. Ludzie którzy nie zmieścili się w środku spali wszędzie. Nad stawem, na ławkach, stołach, murkach a nawet w kosodrzewinie. Temperatura na zewnątrz miała jakieś 4 stopnie Celsjusza. Schronisko w “piątce” budzi się do życia. Przedni Staw Polski. Przepełnione schronisko,nie zniechęciło tych bardziej wytrwałych do zmiany miejsca noclegu 🙂 Poranny widok na Doline Roztoki. Buczynowe Turnie,przełęcz Krzyżne i Wielki Wołoszyn widziane z przed schroniska w Dolinie Pięciu Stawów. Zatem pakujemy jeden plecak i po godzinie 7 ruszamy w stronę Zawratu. Przełęcz ta okryta jest złą sławą z powodu licznych wypadków mających tu miejsce. Najniebezpieczniejsza ekspozycja znajdują się od strony Doliny Gąsienicowej. Dojście z Doliny Pięciu Stawów to dosłownie spacer, z pięknymi widokami na największe tatrzańskie jeziora. Po drodze widzimy jeszcze stado kozic, które świetnie się maskują na tle skał i kamieni. 1,5 godziny później jesteśmy na Zawracie. Tam robimy sobie krótką przerwę, podziwiamy panoramę, cykamy kilka fotek i ruszamy w dalszą drogę! Podejście na Zawrat 2158 Zadni Staw Polski oraz górujący nad nim Walentynkowy Wierch. Początkowo nic nie zwiastuje że to najtrudniejszy szlak górski w Tatrach, a według niektórych w całych Karpatach. Szybko zaczynają się pierwsze sztuczne ułatwienia w postaci łańcuchów, które z małymi przerwami będą nam towarzyszyć aż do Koziego Wierchu. Powoli wspinamy się na Mały Kozi Wierch z którego roztacza się ładny widok na tatrzańskie doliny oraz Świnicę (2301 Dalej droga idzie w dół do Zmarzłej Przełączki Wyżniej gdzie szlak przechodzi na stronę północną. Tu zaczyna się słynny żleb Honoratka ( zwany dawniej Żydowskim Żlebem). Miejsce to znane jest z wielu tragicznych wypadków i zejście w dół w niesprzyjających warunkach przy śliskiej skale jest naprawdę niebezpieczne. Odsłania nam się piękna panorama na Czarny Staw Gąsienicowy i Dolinę Suchej Wody. Szlak prowadzi nas trawersem Zmarzłych Czub a następnie przez turnie w dół do Zmarzłej Przełęczy, na której znajduje się słynny „chłopek”. Robimy sobie kilka zdjęć i ruszamy w stronę Zamarłej Turni. Po drodze musimy jeszcze pokonać kolejne ciekawe miejsce na Orlej,jaką jest Kozia Przełęcz. Aby dostać się na “siodełko” pokonujemy najsłynniejszą w całych Tatrach 8 -metrową drabinkę. Mimo lekkiego luzu na kotwach przytwierdzających ją do skały, przeszkodę forsujemy dosyć sprawnie. W naszym odczuciu nie jest wcale tak straszna jak niektórzy to opisują. Jednak trzeba przyznać, że u osób z lękiem przestrzeni lub wrażliwych na ekspozycję może ona spowodować zakończenie wycieczki w towarzystwie TOPR-owców . Zmarzły Staw Gąsienicowy leżący 400 metrów poniżej naszego szlaku. “Chłopek” na Zmarzłej Przełęczy 2126 Grań Orlej Perci. Słynna drabinka na Koziej Przełęczy 2137 Po chwili jesteśmy już na Koziej Przełęczy, gdzie czerwony szlak przecina się z żółtym, biegnącym z Doliny Pustej do Koziej Dolinki (z Doliny Pięciu Stawów na Hale Gąsienicową). Na przełęczy panuje duży ruch, jest ciasno i trudno minąć się z innymi turystami. Znajdujemy kawałek miejsca, kilka łyków “energetyka” i po chwili wspinamy się już na Kozie Czuby. Tu szlak jest bardzo stromy, angażujemy do pracy wszystkie mięśnie w rękach i nogach. Na wierzchołkach kolejne zdjęcia, otarcie potu z czoła i zejście po klamrach z łańcuchami w dłoniach niemal że w pionie, na Wyżnią Kozią Przełęcz. Dla mnie osobiście ten fragment był najtrudniejszy. Niewiele wyślizganych stopni, spora ekspozycja i zmęczenie powodują chwilę strachu, ale po dwóch głębszych oddechach jestem już na dole. Tym razem już bez przerwy znów ostro, ale tym razem w górę. Trzymając się łańcuchów, wspinamy się po klamrach i po kilkunastu minutach wdrapujemy się na wierzchołek Koziego Wierchu (2291 Jest on najwyższym szczytem, który znajduje się w całości w granicach Rzeczpospolitej Polskiej. Roztacza się stąd wspaniała panorama na doliny: Roztoki, Pięciu Stawów Polskich i Gąsienicową, a także na najważniejsze tatrzańskie szczyty po stronie polskiej i słowackiej. Przysiadamy i posilamy się nieco, chłoniemy piękne widoki i mimo zmęczenia ładujemy akumulatory. Ostatnie metry i “Kozi” będzie zdobyty. Podejście stromym kominem na szczyt Koziego Wierchu. Szczęśliwy zdobywcy Koziego Wierchu 2291 Teraz czeka nas zejście w dół czarnym szlakiem do schroniska. Na dole na szczęście okazuje się, że nikt nas nie wyeksmitował z naszej miejscówki na podłodze, więc możemy się odprężyć w jadalni. Zamawiamy ciepłe papu, a później zimne piwko i przenosimy się do naszego legowiska. W sympatycznym gronie nowo poznanych osób, mile spędzamy nasz ostatni wieczór w Tatrach. Było na tyle wesoło, że szczęściarze którzy spali w pokojach na łóżkach wychodzili i przyłączali się do biesiady:) Niedziela Kolejna niezbyt dobrze przespana noc. Mimo wieczornego imprezowania wstajemy przed wschodem słońca. Zjadamy resztki zapasów, pakujemy się i wychodzimy ze schroniska. Na dworze pogoda się zepsuła, jest okropna mgła i już wiemy, że dziś na widoki nie możemy już liczyć. Decydujemy się udać do kolejnej tatrzańskiej doliny, a dokładnie do Doliny Rybiego Potoku. Zamierzamy zjeść drugie śniadanie w schronisku nad Morskim Okiem. Maszerujemy niebieskim szlakiem, wiodący przez Świstową Czubę. Trasa słynie z ładnych widoków i po cichu liczymy, że mgła się trochę przerzedzi. Niestety nic z tego. Im wyżej tym mgła gęstsza. Zdarza się, że podczas przechodzenia przez rumowiska skalne szukamy naszego szlaku. Jestem trochę zawiedziony, bo nigdy tędy nie szedłem, a chciałem zobaczyć widoki na Orlą Perć, którą wspaniale stąd widać. Uważnie patrzymy na znakowanie ścieżki, bo nie chcemy przez przypadek wejść na tzw. „śmiertelny skrót”,gdzie dawniej przebiegał niebieski szlak. W tym miejscu zdarzało się wiele wypadków, mających często swój tragiczny koniec w otchłani Doliny Roztoki. W latach 50 ścieżkę poprowadzona została nieco inaczej, dziś szlak prowadzi nową, dłuższą ścieżką. Po ok. 2 godzinach trekkingu dochodzimy nad największe jezioro tatrzańskie. Morskie Oko ma powierzchnię 35 ha i całkiem sporą głębokość 50 m .Po krótkiej wizycie nad brzegiem jeziora zasiadamy wygodnie w bufecie najsłynniejszego schroniska w polskich górach i zamawiamy tak wyczekiwaną przez nas jajecznicę . Po odpoczynku pozostaje do przejścia już ostatni, asfaltowy odcinek na Palenicę Białczańską, później busik do Kuźnic i wracamy do domu. Schronisko PTTK nad Morskim Okiem 1410 Wycieczka uważamy za udaną. Co prawda nie przeszliśmy całej Orlej, ale w takich warunkach jak mgła, deszcz czy możliwe oblodzenie lepiej zrezygnować z wycieczki niż stać się kolejną ofiarą gór. Na Orlej Perci od czasu jej otwarcia zginęło już ponad 100 osób i niestety nadal zdarzają się tam poważne wypadki, w tym śmiertelne. Nazwy takie jak Żleb Żydowski, albo Żleb Drege’a wzięły swoje nazwy od ofiar które zginęły w tych miejscach. Na odcinku Zawrat – Kozi Wierch szlak jest jednokierunkowy – warto o tym pamiętać, bo powrót “pod prąd” może się okazać bardzo trudny lub wręcz niemożliwe. Podczas naszego wypadu spotkaliśmy taterników, którzy nie pierwszy raz zaliczali “Orlą”. Mimo wszystko byli wyposażeni w kaski, uprzęże i liny. Więc apelujemy do wszystkich miłośników gór wybierającym się na ten najniebezpieczniejszy tatrzański szlak o rozwagę i dobre przygotowanie . A odcinek Kozi Wierch – Krzyżne ? Cóż, pozostaną na następny raz! Orla Perć – mapa Linki: Orla Perć – informacje Schronisko PTTK w Dolinie Pięciu Stawów Polskich Schronisko PTTK Murowaniec Schronisko PTTK Morskie Oko TOPR
gVHH6.